wtorek, 13 września 2011

poniedziałek, 12 września 2011

Dostałam wyróżnienie!

źródło: bobyy.pl

Na początku miesiąca wzięłam udział w konkursie portalu bobyy.pl "Zostań naszym redaktorem i wygraj iPada" na najciekawszy blogowy wpis. I mój Czesław, co śpiewa, ale nie mówi po polsku, otrzymał w nim wyróżnienie!

Tym samym udało mi się dostać do II etapu konkursu - teraz jednak liczyć się będzie nie pojedynczy wpis, ale blog jako całość. Wyboru dokona komisja konkursowa, zaś użytkownicy wybiorą swojego ulubieńca w osobnym głosowaniu. 

Twórcy zwycięskich blogów otrzymają możliwość publikacji w jednym z magazynów Grupy Burda oraz nagrody. Trzymajcie więc kciuki, proszę! :-)

sobota, 10 września 2011

Strzeżmy się ludzi, mówiących 'dzień dobry'


Trzy dni temu w Zabrzu pewien mężczyzna w lombardzie (centrum miasta) zastrzelił swoją byłą żonę, a później siebie.

Kiedy oglądałam relację z miejsca zbrodni w telewizorze, nie mogłam uwierzyć w to, co o ofiarach mówili gapie i ich znajomi: musiało dojść między nimi do jakiejś wyjątkowej kłótni rodzinnej, bo... to byli przecież ludzie, którzy zawsze mówili dzień dobry!

A ten, kto odpowiada innym dzień dobry, nie może być zły.

W filmie "Amelia" (widziałam dawno temu i tylko jeden raz), pada podobne stwierdzenie: jedna z bohaterek mówi, że mężczyzna - chyba w stosunku do głównego bohatera - który zna przysłowia, nie może być zły. Lubię ten tekst i czasem go w rozmowach cytuję.

Ale o tym, że tylko mordercy, bandyci i złodzieje są [językowymi] chamami, nie wiedziałam.

Teraz, po zabójstwie w lombardzie, czas trochę wizję świata i znaczenia dzień dobry w życiu człowieka przeredagować. Bo są ludzie, którzy - życząc innym udanego dnia - trzymają w kieszeni narzędzie zbrodni.

środa, 7 września 2011

Wakacyjny słownik - podsumowanie

Podsumowując... każdy ma swoich ulubieńców!

Kilka razy podczas wakacji zdarzyło mi się usłyszeć słowa z listy dwa tysiące jedenastego. Ale kiedy poprzyglądałam się ludziom w kwestii słownikowej trochę uważniej, nie mogłam nie zauważyć, że... każdy tak naprawdę ma swoich wyrazowych ulubieńców!

Żyją wśród ludzi słowa odkurzone (zaiste, ożywcze) albo wymyślone (marnacja Tedego). K. ma swój dezorient, Mała Mi - kontent, Łukasz - pozdrower, a Dawid - wołacz panie sympatyczny.

I... na tym polega - między innymi - cały urok [języka]. 

poniedziałek, 5 września 2011

Kobieta nie z tego świata

Pamiętam, jak jeszcze rok temu dziękowałam Bogu za to, że jestem kobietą. A teraz...


Do tej pory tylko mężczyźni dzielili się na prawdziwych lub nie. Po wyglądzie ich rozpoznać nie można (cechy płciowe wszystkich rzędów zachowane), nie wiem więc nawet, z iloma nieprawdziwymi miałam w życiu do czynienia...

A choćby dla osobistych statystyk - warto byłoby te liczby znać.

Teraz, w dwa tysiące jedenastym, rachunek sumienia muszę zrobić sobie sama! I sprawdzam stary, dobry dowód (osobisty): płeć/ sex K. Ale... pisma dla prawdziwych kobiet - Claudii - nie czytam.

Czyli jestem po prostu nie z tego świata. Wiedziałam!

;)

sobota, 3 września 2011

Grupowy

Doda, sesja dla magazynu Viva!

Jest w gimnazjum temat na wosie, który dotyczy społecznych grup. Pojawia się przy nim pytanie o to, ile osób w ogóle grupę tworzy. Czy już para (pokłosie liczby podwójnej), czy może dopiero osoby trzy?

Specjaliści - niestety - w temacie nie są zgodni. Moja koleżanka musiała więc sobie poradzić z definicją sama.

Grupa zaczyna się od osób trzech. Tak samo jak... seks grupowy!

;)

czwartek, 1 września 2011

Kartka z wakacji: polskie koleje p*

Tego lata podróżowałam po kraju dużo, głównie polskimi kolejami. Warte to odnotowania dlatego, że na dwanaście pociągów, jakie w czasie tych wakacji 'zaliczyłam', w aż dwóch nikt siedzący blisko mnie... nie ściągnął butów!

Podobno mam w sobie coś takiego, że przyciągam fanów gołych stóp i fatalnego obuwia. Ostatnio nawet w samolocie dziewczyna obok zdjęła swoje sandały (?) i siedziała boso. Nie umiem - z biegiem lat - tego trendu zaakceptować; nie rozumiem. Nie wiem, dlaczego w pociągu ludzie chcą się czuć tak, jak w swoim własnym domu... Ja nie chcę się czuć, jakbym była u nich!


Postanowiłem dać anons taki do dziennika -
odpowiednio duży, by uwagę skupiał:
"Chcę zostać porządnym człowiekiem - poszukuję wspólnika".







"Szukam wspólnika", Marian Załucki

Siedzę w przedziale, zapchany do ostatniego miejsca. Nagle... komuś dzwoni telefon. Wyciąga go z kieszeni/ torby/ torebki i... udaje, że jestem niewidzialna. Po prostu rozmawia, jak gdyby nigdy nic!

Właśnie tak się czuję w pkp ze swoją kulturą - sama (wychodząc na korytarz, żeby oddzwonić) zwyczajnie się wygłupiam.

źródło: mmtrojmiasto.pl

Na koniec jednak... coś optymistycznego: podróże pociągami pokazały mi dość niespodziewanie, że ludzie naprawdę lubią [jeszcze] czytać! W każdym przedziale ktoś; najczęściej książki, potem gazety (a nawet notatki). To - przynajmniej dla mnie - wyjątkowo budujące! Sama ostatnio zaniżam statystykę, zaczytując się w... sudoku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...